GoPro – Go(rzki)Pro(st)

Written by On. Posted in lifestyle, recenzje, rozważania ironiczne

To było parę miesięcy temu. Zajawiłem się na GoPro. Niesamowicie. Tak jak zdarza mi się zajawić na coś, raz na jakiś czas (dwa tygodnie). Po tygodniu kurier zadzwonił, kamerka doszła. Szał. Nawet opakowanie było cool. Mimo, że wybrałem wersję, która oferowała najlepszy stosunek jakości do ceny (najuboższą i najtańszą), jakość wideo była naprawdę zaskakująco dobra. Gorzej z dzwiękiem w wodoszczelej skorupce. Mimo wszystko – szał. Pobiegałem więc z nią po okolicy, powrzucałem do wody, wody z lodem, wina, zamrażarki i wszystkich miejsc, gdzie iPhone’a bym nie wrzucił. Z czasem jednak dotarło do mnie, że to jedyne co mogę z nią zrobić. A 300€ za przyjemność wrzucania kamerki do wiaderka z wodą to jednak sporo.

Bo co ja mogę robić z taką kamerką? Nie jeżdżę na żadnym rodzaju deski, nie surfuje, nie jeżdżę crossem ani rowerem zjazdowym. Mam ją sobie przyczepić do czoła, żeby zobaczyć co dzieję się na imprezie w chwilach, których nie pamiętam? Żeby oglądać siebie na odcięciu? Nikt nie chciałby tego oglądać, ja szczególnie.

max_GoPro_HD_Hero_3_357728
zrodlem zdjecia kamerki, ktora paczy na Ciebie jest oficjalna strona GoPro: gopro.com

I wtedy sobie uświadomiłem, że choć sam studiuję ekonomię, zostałem zmarketingowany. GoPro jednak nie uczyniła mnie skatem, surferem ani snowboardzistą. Większości z Was, którzy kupią ją z pobudek podobnych do moich też pewnie nie uczyni. Choć za jedyne 250€ możecie przekonać się sami (i jeśli Was stać pewnie to zrobicie, każdy musi się uczyć na własnych błędach).

Co do firmy GoPro, brawo. W mojej głowie wykiełkowało marzenie, które wy zasadziliście. Gdybym miał tyle czasu co Greg Karber (który walczy z Abercrombie & Fitch po tym, jak prezes tej firmy powiedział, że ubrania tej firmy mogą nosić tylko fajne dzieciaki i osoby bez nadwagi, rozdając ich ubrania osobom bezdomnym), rozpocząłbym kampanię naprostowującą tę wybujała wizję super cool klientów firmy GoPro.

Już mam przed oczami 10 godzinne upload’y, a w nich:
  • 10 godzin z życia gamera (ekran komputera, pizza, do toalety na siusiu, ekran komputera, wyciskanie pryszczy przed lustrem, pizza, ekran komputera)
  • 10 godzin z życia nerda (właściwie to to samo co powyżej)
  • 10 godzin z życia pani domu (prasowanie, pranie, obieranie ziemniaków, tarcie buraków, zatłoczony tramwaj do biedronki, kurze z komody)
  • 10 godzin z życia emerytki, członkini podwórkowego kółka różańcowego (pierwsza zdrowaśka, druga zdrowaśka, trzecia zdrowaśka…)

Ciekawe jak GoPro sprawdziłoby się tam ;-)

„Don Jon”

Written by Ona. Posted in film, recenzje

don

„Don Jon” zapowiadał się świetnie. Medialna wrzawa, setki przychylnych recenzji i na dodatek niezwykle utalentowany Gordon-Levitt („50/50″) w trzech odsłonach: jako aktor, reżyser i twórca scenariusza. Wszystko to składało się do rangi zapowiedzi niemal historycznego wydarzenia w amerykańskiej kinematografii. A zapowiedziało: ROZCZAROWANIE.

Searching for Sugar Man

Written by On. Posted in film, lifestyle, muzyka, recenzje

Takie historie po prostu nie mają miejsca. Takie rzeczy, nie dzieją się w prawdziwym życiu i w prawdziwym świecie. Ale ta miała miejsce naprawdę! Może dlatego nakręcili o niej film… I to jaki film. Oscar za najlepszy dokument, nie jest nawet wystarczającym wyróżnieniem. „Searching for Sugar Man” to to niezwykła historia, opowiedziana w bardzo interesujący sposób. Wciąga, angażuje. A po filmie, jakiś magiczny jego czynnik sprawia, że masz ochotę powiedzieć „AAAAAAAAAaaaaaaa”. To film, który podnosi na duchu i częściowo przywraca wiarę w ludzką dobroć, jednocześnie ukazując smutną prawdę o (amerykańskim) przemyśle muzycznym. Historia o prawdziwym artyście, swoistym włóczędze, trubadurze, zbyt późno odkrytym dopełnieniu Boba Dylana, ale przede wszystkim o bardzo skromnym, szlachetnym człowieku pracy.

Nie chcę zdradzić nic więcej, sądzę, że trailer i tak pokazuje zbyt wiele. Gorąco zachęcam do obejrzenia i w imieniu redakcji Wełnianego Rynku oceniam „Searching for Sugar Man” na 5 gwiazdek!

The September Issue, czyli wrzesniowy problem z Anna Wintour

Written by On. Posted in film, moda, recenzje

sienna-miller-vogue-2007

Kolejny dokument o pracy w przemyśle modowym, po którym MAM wrażenia, że większość niższych rangą pracowników doskonale zna posmak metalu, bo codziennie po pracy wsuwa sobie lufę rewolweru do ust, mając nadzieje, że tym razem dadzą radę, tym razem zbiorą się na odwagę. Że rodzina im przebaczy.

Marc Jacobs & Louis Vuitton

Written by On. Posted in film, moda, recenzje

marc_jacobs_louis_vuitton

Wreszcie dokument o pracy w przemyśle modowym, po którym NIE MAM wrażenia, że większość niższych rangą pracowników doskonale zna posmak metalu, bo codziennie po pracy wsuwa sobie lufę rewolweru do ust, mając nadzieje, że tym razem dadzą radę, tym razem zbiorą się na odwagę. Że rodzina im przebaczy.

Man on Wire

Written by On. Posted in film, recenzje

manonwire

“Man on Wire” – film dla poszukujących odrobiny magii w swoim codziennym życiu. Dla tych, którzy przestali wierzyć, że w ciągu ich szarego dnia może zdarzyć się coś co ich zaskoczy, dla tych, którzy którzy przestali wierzyć w drugiego człowieka.